"Vinca" - kissprint 2016






---


Gdy na początku maja, dowiedziałam się, że moje prace zakwalifikowały się na tegoroczny „Kissprint” - stałam się chodzącym szczęściem. Wcześniej byłam jedynie bierną uczestniczką tego wydarzenia — w domu, na półce, dumnie stoją dwa katalogi z poprzednich edycji, a ja od dawna marzyłam by stać jedną z uczestniczek.

Tegoroczny nabór prac przypadł, gdy akurat, finalizowałam projekt nawiązujący do kultury presłowiańskiej „Vinca”. Wiedziałam, że to on powinien mnie reprezentować, bo byłam do niego przekonana i pewna, a licząc czas nad nim poświęcony (sama cynkowa blacha, kosztowała mnie niezliczoną ilość godzin), wiedziałam, że to nie może być realizacja, która będzie leżała w szufladzie, czekając na lepsze czasy, które zapewne — szybko nie nadejdą.

Tak więc, wylądowałam z małymi wydrukami zdjęć, i dla odmiany — wielkimi akwafortami w A.D.A. na Puławskiej, w której to odnalazłam mały kąt — zieloną przestrzeń, która zdaje się — była wprost stworzona do pokazania moich prac, które przecież związane były z naturą od pierwszej myśli, która powołała je do życia. I mimo że to był tylko jeden wieczór, czuję że dopiero teraz to co stworzyłam stało się „pełne”, będąc pokazane publicznie. Gdy ja i wszyscy wokół mogli dopowiedzieć do nich swoją własną historię.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz