Dawno nie używałam swoich ecoline. Stoją w słoiczkach od kilku(nastu?) lat i tylko czasem zmieniają swe miejsce. Z pudełka na parapet. Z parapetu do szuflady, później powracają na parapet, gdzie układam je starannie, niemal jak element wystroju wnętrza.
Intensywne, żywe, pulsujące kolorami.
Gdy pomyślałam o Panu Lisie (tym samym którego niegdyś odwiedził mały książę), wiedziałam, ze nie mogę pozostawić go w czerni i bieli. To byłaby profanacja lisiej natury.
I tak oto ecoline wróciły do łask.
_____
It’s been long ago that I last used my ecolines. Standing there in their jars since few (several?) years and every once in a while they change their places. From the box onto parapet. From the parapet to the drawer and then back onto the parapet, where I place arrange them carefully, almost as if they were a piece of decoration.
Intense, lively, pulsing with colours.
When I thought of Mr. Fox (the one, whom the little prince visited), I knew I couldn’t leave him black and white. That would be a desecration of fox nature.
And so ecolines returned to favor.

Uwielbiam!
OdpowiedzUsuńFantastyczny - kolory naprawdę lisie i cieplutkie <3
OdpowiedzUsuń