Czerwiec

Ten post pojawił się z lekkim opóźnieniem. 

Lipiec mnie zaskoczył albo raczej – czerwiec był na tyle intensywny (a w szczególności jego końcówka!) że nie zauważyłam, kiedy się skończył. 


Bardzo lubię ten miesiąc.

Najdłuższe dni i ciepłe wieczory. 
Zapach jaśminowca, mokrej ziemi, letniej burzy. 
Ramiona spalone słońcem. 

Zaduch w pracowni, długie spacery, woda z miętą i lodem.

Wycieczka krajoznawcza

Zrobiłam sobie krótką ucieczkę w naturę. 
Wiedziałam że Ojcowski Park Narodowy mnie zachwyci, nie sądziłam jednak, że tak bardzo go sobie ukocham.






Nie wiem, czy widziałam gdzieś jeszcze tak intensywną zieleń.

Brakowało mi tak bliskiego kontaktu z przyrodą. To był pierwszy mój wyjazd po narodowej izolacji, może też dlatego odebrałam go jako tak znaczący. Wszystko wprawiało mnie w zachwyt. 



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza