Kwiecień


Cisza

Kwiecień był kolejnym miesiącem w zamknięciu, kolejnym miesiącem obostrzeń. Był miesiącem rozkwitu natury i smutku, który blokował moje wnętrze. Kreatywność siedzi głęboko w człowieku i czasem gdy głowa i ciało kuli się i wypełnia lękami, twórczość nie może znaleźć ujścia.

Nie był to jednak czas bezowocny. Mogłabym powiedzieć raczej – czas eksperymentów i próba działania na przekór ciszy. Siadanie przed pustą kartką nawet gdy pustka w głowie była nieznośna.

Wyrobienie nawyku tworzenia, powroty do codziennej, rzetelnej roboty. Ćwiczenie rzemiosła.



Powyżej detal z mojej "pocztówki z domu". Całą, wraz z rewersem można znaleźć tutaj.



Dom, redefinicja. 



Od zawsze byłam domatorką. Jako osoba wysoko wrażliwa nie przepadam za nadmiarem bodźców
Lubiłam zamknąć się z kawą na długie godziny by zająć się robotą. Moja sztuka nie lubi hałasu. 

(od niedawna, półroczny kociak wprowadza zamęt w mój proces twórczy ale to całkiem znośny rozpraszacz)

Przymusowa izolacja związana z pandemią sprawiła jednak, że dom stał się centrum wszechświata. Pracą, pracownią, centrum relaksu i rozrywki. Zaczęłam zauważać małe rzeczy na które wcześniej nie zwracałam uwagi. Piętrzące się książki które rozpoczęłam i pewnie nie skończę. Stos słoików, gdzieś siatka z ubraniami które miały zostać przerobione na szmaty do czyszczenia pędzli. Zakurzony wazon w którym miały stać kwiaty. Wiecznie nieoprawione obrazy. 

Krok po kroku realizuję odgruzowywanie tych artefaktów "braku czasu". Zaczęłam od wazonu. 
Cięte kwiaty na poprawę humoru dla samej siebie to miły podarunek. 









Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza