Lipiec + Sierpień

Letnia przerwa

Te dwa miesiące zlały mi się w jeden czas. Wakacje. W tym roku dziwne – bez większych podróży. Pomimo pandemii, spokojne i leniwe. Wakacje o smaku malinowych pomidorów z grubą solą.

Udało mi się jednak uciec na parę dni do lasu. Odwiedziłam moje miejsca i moje drzewa.

Poniżej ulubiona śliwa mirabelka. A właściwie ich mały zagajnik. By się do nich dostać, trzeba przejść przez wysoką trawę (oczywiście, bojąc się kleszczy), która drapie gołe łydki, robiąc jasne szramy na opalonej skórze. Lubię obserwować, jak uciekają przed moimi krokami padalce i jaszczurki zwinki, podoba mi się ich ruchliwość i szybkość. Ledwie mignięcie.





Bezimienny 

Bardzo się cieszę, że udało mi się trafić na wystawę galerii komputer "Pokaż mi swoje towary" będącą indywidualną wystawą prac Bezimiennego. Było to niezwykle intrygujące doświadczenie. Stylistyka gry komputerowej, grafiki 3D wczesnych lat 2000, przy jednoczesnym świetnym warsztacie malarskim.

Wypracowany detal i imponująca skala prac.




Nowe

Zupełnie przez przypadek odkryłam siłę tuszu przygotowanego własnoręcznie z roślin. Gotowane zioła, pestki z awokado, kwiaty bławatka i klitorii. Te pigmenty mają w sobie dziwną siłę. Są chaotyczne przez swoją niestabilność. Mały drobiazg w przygotowaniu zmienia ich transparentność i kolor.



Jestem osobą, która lubi mieć kontrolę nad wieloma aspektami życia. Przypadek, który jest obecny na różnych etapach tworzenia, działa niemalże jak terapia. Pozwalam na to, by czasem ten proces poniósł mnie samą. Oczywiście, z tyłu głowy mam pewną ideę i cel, do którego dążę (obecnie to algi i inne plechowce), ale co się dzieje w trakcie/drodze, jest dla mnie samej zagadką.

Czerwiec

Ten post pojawił się z lekkim opóźnieniem. 

Lipiec mnie zaskoczył albo raczej – czerwiec był na tyle intensywny (a w szczególności jego końcówka!) że nie zauważyłam, kiedy się skończył. 


Bardzo lubię ten miesiąc.

Najdłuższe dni i ciepłe wieczory. 
Zapach jaśminowca, mokrej ziemi, letniej burzy. 
Ramiona spalone słońcem. 

Zaduch w pracowni, długie spacery, woda z miętą i lodem.

Wycieczka krajoznawcza

Zrobiłam sobie krótką ucieczkę w naturę. 
Wiedziałam że Ojcowski Park Narodowy mnie zachwyci, nie sądziłam jednak, że tak bardzo go sobie ukocham.






Nie wiem, czy widziałam gdzieś jeszcze tak intensywną zieleń.

Brakowało mi tak bliskiego kontaktu z przyrodą. To był pierwszy mój wyjazd po narodowej izolacji, może też dlatego odebrałam go jako tak znaczący. Wszystko wprawiało mnie w zachwyt.