Czerwiec

Ten post pojawił się z lekkim opóźnieniem. 

Lipiec mnie zaskoczył albo raczej – czerwiec był na tyle intensywny (a w szczególności jego końcówka!) że nie zauważyłam, kiedy się skończył. 


Bardzo lubię ten miesiąc.

Najdłuższe dni i ciepłe wieczory. 
Zapach jaśminowca, mokrej ziemi, letniej burzy. 
Ramiona spalone słońcem. 

Zaduch w pracowni, długie spacery, woda z miętą i lodem.

Wycieczka krajoznawcza

Zrobiłam sobie krótką ucieczkę w naturę. 
Wiedziałam że Ojcowski Park Narodowy mnie zachwyci, nie sądziłam jednak, że tak bardzo go sobie ukocham.






Nie wiem, czy widziałam gdzieś jeszcze tak intensywną zieleń.

Brakowało mi tak bliskiego kontaktu z przyrodą. To był pierwszy mój wyjazd po narodowej izolacji, może też dlatego odebrałam go jako tak znaczący. Wszystko wprawiało mnie w zachwyt. 



Maj



Jest maj, jest pięknie

Od zawsze czekam na maj. Miesiąc moich urodzin, miesiąc kwitnącego bzu i ogólnie - rozkwitania. Mimo częstych burz i chłodu, maj zwykle kojarzy mi się z pełnią wiosny, zapachem ciepłej trawy i pąków peoni.

Romantyczna część mnie się roztkliwia nad pięknem natury, praktyczna - cieszy z długich dni. 
Same plusy.


Dwa kroki w tył i kontynuowanie eksperymentów.





Chciałabym powiedzieć, że już poznałam siebie i że mam określoną ścieżkę jako artystka. Nie byłaby to jednak prawda. Moje ostatnie poszukiwania doprowadziły mnie do studenckich notatek i szkicowników, które oglądałam ze zdumieniem.

Mam wrażenie, że szukając środków wyrazu dla swojej sztuki, zapomniałam, co zdążyłam już wypracować.
Porzuciłam swoje ścieżki, żeby nauczyć się czegoś nowego, jednak mam wrażenie, że zamiast tego zabrnęłam w ślepą uliczkę.

Wracam więc na nowo do szkicownika, by eksperymentować w ramach tego, co już znam. Nie, żeby się zamknąć w tym i obudować w "bezpiecznej przestrzeni”, lecz by nabrać rytmu i konsekwencji w działaniu. 

Mam wrażenie, że zostawiłam niedokończone zadanie, które teraz muszę odrobić.
Wracam więc do papieru Fabriano, tuszy i zgaszonej akwareli. Do struktur roślinnych, ale być może i postaci/sylwetek. Pamiętam to z lekcji rysunku, które zawsze traktowałam z olbrzymią powagą. Może dlatego, że miałam wspaniałego nauczyciela. Może dlatego, że to mój język wyrazu.